Harry Potter był załamany śmiercią swojego chrzestnego.Nie umiał się po tym pozbierać.Co noc śniła mu się śmierć Syriusza.A codziennie wspominając swojego chrzestnego płakał godzinami.Dursley'owie wykorzystywali go jeszcze bardziej niż normalnie.Prawie w ogóle nie spał.Rano jego ciotka wrzaskiem zaganiała go do kuchni gdzie robił całej rodzinie śniadanie.Przez pół dnia wykonywał wszystkie prace jakie miał do wykonania na dany dzień.Jak skończył to dostał coś do jedzenia jednak najeść się tym nie dało.Potem musiał pomagać sąsiadom w pracach w ich domach.Kolacji nigdy nie dostawał.Potem szedł do pokoju znowu wspominając swojego chrzestnego i starając się nie zasnąć by znowu nie mieć nękającego go koszmaru.Harry cały czas się obwiniał o śmierć Blacka.Zawsze gdy o nim myślał to wypominał sobie swoją głupotę i lekkomyślność.Codziennie od początku wakacji to samo.Z roku na rok Dursley'owie coraz bardziej nim pomiatali.Traktowali go jak niewolnika i tanią siłę roboczą.Nie liczyli się z nim,jego uczuciami.Zawsze uważali że jest nienormalny i jak takiego go traktowali.Tak było zawsze od kąd pamiętał.Tak mijał każdy dzień Wybrańca czarodziejskiego świata na Privet Drive 4 u jego jedynych żyjących krewnych.A Harry?On coraz bardziej się załamywał,zamykał się w sobie.Jak każdy w jego wieku potrzebował miłości,kogoś kto się nim zaopiekuje.Ale czy może na to liczyć?Czy spełni się jego marzenie?Czy znajdzie kogoś kto się nim zaopiekuje i ofiaruje miłość nie patrząc na to że jest tym całym wybrańcem?